Home
Historia
Patron
Sztandar
Hymn szkoły
Uczniowie
Pracownicy szkoły
Rada rodziców
Samorząd uczniowski
Miejscowość
Spacer po szkole
Absolwenci
Kronika
Statut
Szkolny Zestaw Programów
Szkolny Zestaw Podręczników
System Oceniania
Program Wychowawczy
Program Profilaktyczny
Rozkład dzwonków
Plan Lekcji
Terminy zebrań z rodzicami
Kalendarium
Konkursy
Uroczystości szkolne
Kalendarz szkolny 2008/2009
Zajęcia pozalekcyjne
Biblioteka
Świetlica
Czas wolny
Dysleksja
Kiedy do logopedy
Dziecko nad pobudliwe
Przeciw agresji

Wycieczki


Zielona Szkoła

brak zdj?a Wyjazd na „Zieloną Szkołę” można śmiało uznać za jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń roku szkolnego 2008/2009. Brały w nim udział klasy IV-VI. W czwartek 28 maja wszyscy uczestnicy stawili się punktualnie na miejscu zbiórki - czyli na dworcu kolejowym w Tarnowie. Dla niektórych osób był to pierwszy, tak długi pobyt poza domem bez rodziców… Noc w pociągu minęła bez większych zakłóceń, rankiem dotarliśmy do Kołobrzegu, skąd autokarem pojechaliśmy prosto do ośrodka wypoczynkowego „Neptun” w Sianożętach. Jest to niewielka miejscowość położona między Kołobrzegiem (9 km na wschód od tego miasta), a Ustroniem Morskim. Po zakwaterowaniu w pokojach, zaczęła się nasza szkolna „zielona” przygoda. Ośrodek położony jest praktycznie nad samym morzem - do plaży mieliśmy jakieś 5 minut drogi. Przywitały nas tutejsze malownicze krajobrazy oraz świeże, morskie powietrze, w którym jak wiadomo jest mnóstwo jodu! Nawdychaliśmy się go za wszystkie czasy… Można śmiało powiedzieć, że była to dla wielu uczniów prawdziwa szkoła życia - codzienne inspekcje czystości, przeprowadzane sumiennie przez nauczycieli/opiekunów, nauczyły niejednego np. porządnego ścielenia łóżka, co tylko z pozoru wydaje się łatwą czynnością… Wszyscy dzielnie walczyli i rywalizowali pomiędzy sobą w konkursie na najporządniejszy pokój. Niestety nasza grupa została podzielona pomiędzy dwa budynki - A i B, co troszkę przeszkadzało w organizacji wspólnie spędzanego czasu. Na szczęście przyszła nam z pomocą współczesna technika w postaci telefonów komórkowych. Każdą wolną od zajęć chwilę wykorzystywaliśmy na spacery po plaży - pogoda nie była naturalnie taka, jak podczas miesięcy wakacyjnych - ciepłych dni mieliśmy nie tak dużo, jak byśmy sobie tego życzyli - często wiał dość silny wiatr, przez co musieliśmy szczelnie otulać się kurtkami… Mimo tego nie zabrakło amatorów morskiej kąpieli, którzy za wszelką cenę starali się zamoczyć w falach przynajmniej nogi… W trakcie całego pobytu oprócz zajęć dydaktycznych, prowadzonych w specjalnie przygotowanych w tym celu salach, w programie przewidziane były również liczne atrakcje i wycieczki. Dwukrotnie byliśmy w Kołobrzegu - na basenie oraz w Reducie Solnej, gdzie uczestniczyliśmy w ciekawym i dość zabawnym programie, przygotowanym przez miejscowych „piratów”. Dzieci brały udział w różnorodnych konkursach - najwięcej emocji wzbudziło wbijanie gwoździ w gruby, drewniany pal jak najmniejszą ilością uderzeń młota, rozplątywanie się z węzłów marynarskich, cumowanie statku (czyli przeciąganie liny) i kilka innych. Odwiedziliśmy także Gąski, gdzie mieliśmy okazję wejść na jedną z najwyższych w Polsce latarni morskich. Nie obyło się bez chrztu morskiego, podczas którego wszyscy otrzymali odpowiednie imiona, takie jak np. Mewka Pyskata, Wędzona Makrela, Węgorz Oślizły i inne. Uczestnicy poddani zostali także próbie słonej wody, którą musieli wypłukać sobie usta - naturalnie nie była to (ze względów higienicznych) prawdziwa woda morska, ale zwykła, z dużą ilością soli kuchennej - wszyscy dzielnie znieśli tę próbę i w ten sposób pozbyli się piętna „szczurów lądowych”, dołączając do zaszczytnego grona „wilków morskich”. Wielkim przeżyciem był z pewnością rejs statkiem „Wiking”, na którym wypłynęliśmy z portu w Kołobrzegu - trafiliśmy bowiem na dzień, kiedy fale były spore i kołysało bardziej, niż w jakimkolwiek wesołym miasteczku - na szczęście obyło się bez ofiar (tzw. choroby morskiej) - wszyscy szczęśliwie powrócili na ląd. Odbyły się również dwie wycieczki rowerowe - pierwsza trasą do dwóch dębów szypułkowych, gdzie uczestnicy mogli podziwiać te ogromne, stare, dostojne drzewa rosnące nadal w naturze. Jeden z dębów nosi imię "Bolesław" - kiedy patrzymy na niego przytłacza nas swoją wielkością i grubością konarów, jego wspaniała kora budzi zachwyt i respekt. W roku 2000 wiek dębu na podstawie przeprowadzonych badań dendrologicznych został ustalony na 800 lat. Jego obwód mierzony na wysokości 1,3m od ziemi wynosi 691cm, wysoki jest na 30m a średnica jego korony ma 18m. Drugi to "Warcisław" - nosi imię księcia Gryfity Warcisławia III, za którego sprawą Kołobrzeg w 1255 roku otrzymał prawa miejskie. Mierzy w obwodzie 720cm, wysoki jest na 37m, a jego wiek oceniono na 640 lat, co plasuje go na piątej pozycji w rankingu najstarszych drzew tego gatunku w Polsce. Ciekawostką jest to, że "Bolesławowi" i "Warcisławowi" towarzyszą rosnące w ich pobliżu okazałe pojedyncze buki. Stwarzają one być może swoisty mikroklimat dla tych drzew, a ponadto dostarczają żyznej próchnicy tzw. ziemi bukowej. Drugą wycieczkę rowerową odbyliśmy do ujścia Czerwonki, zwanej tutaj potocznie Czerwoną Rzeczką z racji charakterystycznego zabarwienia dna, powodowanego składem chemicznym podłoża. W tym miejscu Czerwona Rzeczka łączy się z morzem wpływając płytkim i wąskim kanałem. Tym razem jednak poziom wody był chyba bardzo niski, ponieważ rzeczka nie chciała wcale uchodzić do morza - cofała się raczej, co w efekcie dawało niesamowity widok! Miejsce to znajduje się 3 kilometry od centrum Ustronia Morskiego, prowadzi tam asfaltowa droga, można także dojść w te okolice plażą lub lasem. Była to bardzo ciekawa wyprawa, gdyż wypożyczono nam w ośrodku rowery oraz kaski ochronne na głowy, ale nagle okazało się, że nie ma zamówionego przewodnika, który - jak nas później poinformowano - musiał nagle wyjechać do domu w pilnej sprawie. Żal było odwoływać zaplanowany już wcześniej wyjazd… Ktoś z miejscowych doradził nam przejazd do ujścia Czerwonki, bo nie jest to zbyt trudna trasa. Słuchając kolejnych wskazówek, poradziliśmy sobie z zaistniałą sytuacją (jak zawsze) doskonale, co prawda nie obyło się bez odrobiny błądzenia w Ustroniu, co jednak nie przeszkodziło nam w dotarciu do celu wyprawy oraz w szczęśliwym powrocie do ośrodka - zdążyliśmy w sam raz przed kolacją. Z innych atrakcji należałoby wymienić ognisko i dwie dyskoteki, podczas których wszyscy mieli okazję wyszaleć się do woli. Niestety, wszystko musi się kiedyś skończyć… Dobiegł również końca nasz pobyt w Sianożętach… Podróż powrotną przeżyliśmy szczęśliwie i 6 czerwca stanęliśmy ponownie na tarnowskim dworcu, gdzie na swoje pociechy oczekiwali stęsknieni rodzice. Taka krótka rozłąka dobrze wszystkim zrobiła, wiadomo jednak - wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu! Miło było radośnie uściskać swoich bliskich! Nie sposób opisać w tej krótkiej relacji wszystkich przeżyć i wrażeń, ale jedno trzeba przyznać na pewno - w czasie tych 10 dni przebywania razem 24 godziny na dobę, dowiedzieliśmy się o sobie więcej, niż często przez wszystkie lata wspólnej nauki. Taki wyjazd, to doskonała okazja dla nauczycieli do lepszego poznania swoich podopiecznych - z dala od budynku szkoły, ale także szansa dla uczniów - na zobaczenie swoich opiekunów w innym świetle, w niespodziewanych często, odmiennych od zwykłych okolicznościach. Szansa dla wszystkich - na uczenie się od siebie wzajemnie i kształtowanie pozytywnych wzorców. Nie od dziś również wiadomo, jak łączą ludzi wspólne wspomnienia… Na dobre i na złe.

 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia

 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia
 brak zdjęcia  brak zdjęcia  brak zdjęcia

Data dodania: 2009-06-29

Publiczna
Szkoła Podstawowa
Jodłówka-Wałki 57
33-150 Wola Rzedzińska
woj. małopolskie
tel.(014)675 65 25
e-mail:
szkola_podstawowa_walki@vp.pl
N P W Ś C P S

Copyright © 2007 Quciak